Dzień dobry! 
Nowy rok prawie cały przeleżałam w łóżku. Kolejny raz z rzędu miałam jakieś problemy gastryczne. Niestety posypałam się jak tylko skończyłam trzydziestkę 😉 a śmiały się koleżanki z pracy, że teraz to tylko ból pleców i strzelające kości. Oczywiście żartuję, bo lepiej żartować niż chorować. Nie mam specjalnie problemu z moim wiekiem. Szybko wstałam na nogi i już w pierwszą niedzielę stycznia przywitałam Agnieszkę i Grześka wraz z ich córeczką, a moją chrześnicą Sandrą. Spotykamy się naprawdę często. Wiele razem podróżujemy. Niestety sroga zima na dłużej zamknęła nas w domu. Odwiedzaliśmy tylko pobliski plac zabaw w galerii handlowej i Agę. Gdy mrozy trochę puściły, wybraliśmy się na basen razem z Piotrusiem i babcią Piotrusia. Później znów zaczęliśmy jeździć to place zabaw to bawialnie. Świętowaliśmy też ważne dla nas dni – Dzień Babci i Dzień Dziadka. Dużo w tym miesiącu się zmieniało. Raz Piotruś miał dwie drzemki w dzień a raz nie chciał spać w ogóle i kładł się bardzo późno. Ustabilizowały nam się godziny wstawania rano i wieczornego chodzenia spać. Pod koniec miesiąca robiliśmy wszystko niemal z zegarkiem w ręku. Mam świadomość tego, że ten stan nie potrwa długo. Każdy dzień z tak małym dzieckiem potrafi być zupełnie inny. Każdy dzień to wyzwanie, któremu chętnie stawiam czoła. To wspaniałe uczucie kłaść się wieczorem spać z myślą, że to był cudowny dzień i że znów spełniłam się jako matka. Jestem przeszczęśliwa. Teraz czekam co przyniesie nam nowy miesiąc. Zapraszam was na recenzję nowego boxa od Pure Beauty. W dalszej części wpisu znajdziecie unboxing styczniowej edycji - Sweet Valentine 💕





