Dzień dobry!
Lipiec to miesiąc naszych urlopów. 4 lipca pojechałam razem z synkiem Piotrusiem i babcią Iwoną na festyn charytatywny do Jaszkowej Górnej. To była naprawdę piękna impreza plenerowa. Oprócz darmowych dmuchańców skorzystaliśmy z możliwości zrobienia sobie zdjęć z paradą maskotek między innymi gorylem i zającem. Piotruś po raz pierwszy mógł zajrzeć do ambulansu i przejechać się wozem z końmi. 5 lipca pojechaliśmy razem z moimi rodzicami i rodzicami mojego męża- Rafała, na rybkę do Złotego Stoku. Tak samo jak rok wcześniej i dwa lata wcześniej. To już nasza tradycja. W lipcu ma urodziny mój tato, moja mama, moja teściowa i na dodatek moi rodzice mają rocznicę ślubu. Co roku zapraszamy ich na rodzinny obiad w Leśnej dolinie. Gdy będziecie w kotlinie kłodzkiej serdecznie polecam wam tę restaurację. Jest w pięknym miejscu, ma przepyszne jedzenie i duży plac zabaw. Następnego dnia byliśmy na warsztatach plastycznych na świetlicy w naszej wsi. Piotruś był jedynym dzieckiem. Taką mamy na wsi frekwencję. Również z tego powodu staram się jak najczęściej jeździć z Piotrkiem na place zabaw do miasta, gdzie może mieć kontakt z innymi dziećmi. 8 lipca o 4:00 rano wyruszyliśmy w podróż na drugi koniec Polski, nad morze. Wykupiliśmy wczasy w Dźwirzynie w hotelu Bryza, który wam polecam. Zanim tam dojechaliśmy wstąpiliśmy na herbatkę do mojej rodziny w Szczecinie. Nazajutrz wybraliśmy się nad morze. Piotruś po raz pierwszy zobaczył plażę i fale. Był zachwycony! Tak jak myślałam. Było chłodno, bo byliśmy zaraz po sztormie, ale udało nam się zamoczyć stopy w morzu. Po południu zwiedziliśmy okolice i pobliskie wesołe miasteczko. Kolejnego dnia pojechaliśmy do Kołobrzegu. Byliśmy w muzeum iluzji, płynęliśmy statkiem na otwarte morze, odwiedziliśmy molo i ukrytą krainę – wspaniałe miejsce dla dzieci, w którym każdy smyk może poczuć się jak czarodziej. Następnego dnia pojechaliśmy na wycieczkę małą ciuchcią i spędziliśmy popołudnie nad morzem. 13 lipca wróciliśmy do domu. Następnego dnia zaprosiliśmy rodziców mojego męża, bo moi mieszkają tuż obok nas, na grilla. W roli głównej rybki prosto z morza. Kupiliśmy miętusa, flądrę i karmazyna. To był kolejny wspaniały, rodzinny dzień. W weekend pojechałam razem z Piotrusiem i babcią Iwoną na dni Dębowiny oraz na wakacje w Dzikowcu. Dwa festyny z naszą ulubioną atrakcją – piana party. Oprócz tego byliśmy w tym miesiącu też na basenie, na kilku różnych placach zabaw i niezliczonych spacerach. To był piękny miesiąc ❤️