lipca 04, 2026

Pure Beauty Box - Rose Stories 🌹

 Dzień dobry!image
Czerwiec to miesiąc dziecka. Już w maju odwiedziliśmy masę festynów i eventów o tematyce Dnia Dziecka, jeszcze kilka zostało przed nami. Pierwszego dnia miesiąca zabraliśmy ciocię Agnieszkę i pojechaliśmy do Ścinawki średniej. Organizowany był tam duży festyn, który ze względów pogodowych (tego dnia było pochmurno i zimno) został przeniesiony do szkoły podstawowej. Niestety była to najgorsza impreza na której byliśmy. Było 10 dmuchańców i chyba 500 dzieci. Wszystkie ze szkoły i dodatkowo z innych szkół. Ścisk, tłok i duchota. Wytrzymaliśmy 5 minut, Piotrek, z racji tego, że był pierwszy w kolejce poskakał chwilę na dmuchańcu po czym opuściliśmy placówkę. Wszystko było bardzo drogie. Dodatkowo cała impreza miała godzinne opóźnienie. Pobawiliśmy się chwilę na zewnętrznym placu zabaw i wróciliśmy do domu. Dwa dni później pojechaliśmy na kolejny event tym razem do Ścinawki Dolnej. Tu było naprawdę świetnie! To festyn organizowany razem z caritasem i kołem gospodyń wiejskich. Byli klauni chodzący na szczudłach, animatorka, która prowadziła świetne tańce, darmowe dmuchańce, malowanie twarzy, warkoczyki, owoce i lemoniada, alpaki, króliki i chodzący duży miś. Świetnie spędziliśmy czas. Następnego dnia było Boże ciało. Ciocia Agnieszka i Sandra przyjechały do nas na cały dzień. Najpierw się bawiliśmy, później poszliśmy na procesję, potem zjedliśmy obiad, a później na długi spacer po całej wsi. W niedzielę wybaliśmy się naszą zgraną paczką na Dzień Dziecka w Starym Wielisławiu. Impreza była malutka więc później razem pojechaliśmy na plac zabaw w Kłodzku i zadzwoniliśmy do Judyty, żeby przyszła ze swoją córką Mają. Na koniec kupiliśmy pizzę i wróciliśmy do domu. We wtorek byliśmy jak codziennie na spacerze do sąsiedniej wsi. Chodzimy tam na stację PKP gdzie codziennie o 9:44 jedzie pociąg. Później idziemy do sklepu na lody a potem to już zależy albo na plac zabaw albo nad jezioro albo nad rzekę. Idąc tym razem pomyślałam że wstąpię do fryzjera i zapytam Asi, zaprzyjaźnionej fryzjerki która regularnie robi mi paznokcie, kiedy będzie miała czas by obciąć Piotrusiowi włosy. Okazało się, że ma go w tej chwili. To był pierwszy raz u fryzjera. Piotruś był bardzo dzielny. Tylko dwa razy chciał uciec z krzesła 😅 to dlatego, że była to nowość. Ostatecznie podobało mu się i powiedział, że jeszcze przyjdzie. Piotruś w ogóle dużo mówi. Podobają mi się jego zwroty jak na przykład kiedy mówi "co to w bucie masz", kiedy nasypię mu się piachu do sandała. W kolejną sobotę pojechaliśmy ja i Piotruś oraz Judyta i Maja na festiwal lawendy do lawendowego pola w kotlinie kłodzkiej. Był to jeden z najdroższych festynów, ale wstęp był wolny więc zrobiłyśmy dużo pięknych zdjęć naszych dzieci w lawendzie. Następnie pojechałyśmy kawałek dalej do Niwy na piknik rodzinny. Największym jego plusem było piana party, bardzo dobrze zorganizowane. Zazwyczaj piana jest lana po prostu na trawę, przez co rozlewa się. Tym razem postawiono parawan jak nad Bałtykiem. Piana napiętrzała się i stworzyła ogromną kąpiel z piany dla dzieci i dorosłych (musiałam tam wejść i biegać za Piotrusiem, który jak wpadł w pianę został przez nią cały pokryty). Dzień później pojechałyśmy w tym samym zestawieniu do żelazna na piknik rodzinny. Tam spotkałyśmy się z Dorotą, naszą koleżanką z pracy. Ten weekend był dla mnie wyjątkowo ciężki. Po raz pierwszy w życiu, a przynajmniej odkąd pamiętam, dostałam uczulenienia od kosmetyku. Na mojej szyi pojawiła się okropna, swędząca wysypka. Pojawiła się niedługo po tym jak zaczęłam testować nowy produkt od Vichy. Ciekawe, czy taką wrażliwość na kosmetyki dostaje się z wiekiem czy po prostu miałam pecha i trafiłam na nieodpowiedni składnik. Nigdy w życiu nie miałam żadnych dolegliwości nawet po najtańszych kosmetykach z Chińczyka. Ta buteleczka kosztowała około 100 zł ale na szczęście za nią nie płaciłam. Jednak swędząca wysypka, bardzo przeszkadzająca i męcząca to wyjątkowo upiorna dolegliwość. Niestety rozniosła się po ciele i przeszła trochę na Piotrka. Na szczęście szybko udało nam się zwalczyć ją maściami. Na kilka dni przyjechała do nas babcia Piotrusia, Ula, mama mojego męża. Lubię jak u nas jest, bo bardzo mi pomaga i Piotrek uwielbia się z nią bawić. W międzyczasie odwiedziliśmy festyn charytatywny w kłodzkim schronisku. Była świetna zabawa, tylko upał dawał się we znaki. Pół czerwca było zimno jak nie wiem, a drugie pół to istna egzotyczna aura. Lubię gorąc. Radziliśmy sobie świetnie podczas upałów. Mamy fajny, dość duży dmuchany basen przed domem i mnóstwo zabawek 👍 dodatkowo jedliśmy dużo domowych lodów robionych z owoców i jogurtów. Z czasem jednak i ukochane lato zaczęło dawać się we znaki. Upał był tak duży, jak zapewne wiecie został pobity rekord, co wiąże się z tym, że odwołano wiele imprez plenerowych. Jednak udało mi się znaleźć dwie, organizowane wieczorem. Festyn rodzinny w Suszynie oraz wielki festyn charytatywny w Ławicy. Oba były naprawdę super. Oprócz standardowo darmowych dmuchańców były króliki, alpaki, ścianka wspinaczkowa, gry i zabawy, duży chodzący miś, losy, pokazy akrobatyki motorowej i piana party. Czerwiec minął nam na zabawie, eventach i spacerach. Chodziliśmy naprawdę dużo i często. Mogę śmiało powiedzieć, że ten miesiąc był taki jak sobie wymarzyłam. Bardzo aktywny i przepełniony radością. Z niecierpliwością czekam na lipiec. Razem z mężem mamy urlop i jedziemy całą rodziną po raz pierwszy nad polskie morze. To tyle z podsumowania miesiąca. Teraz zapraszam was na dalszą część wpisu czyli comiesięczny przegląd nowego boxa od Pure Beauty ❤️

czerwca 15, 2026

Recenzja - Perfumetka GreenHarmony ~ REVERS 🍀

Dzień dobry!image
Mamy już połowę czerwca, czyli wielkimi krokami zbliżamy się do wakacji. Po jakie perfumy najczęściej sięgacie latem? Jakie zapachy wybieracie podczas cieplejszych dni? Sama najlepiej czuję się w delikatnych, orzeźwiających, cytrusowych lub kwiatowych nutach. Dziś mam dla was recenzję ciekawej perfumetki od: REVERS, w dalszej części wpisu lub zdradzę wam, czy będzie to mój wakacyjny hit 💚

czerwca 10, 2026

Żel pod prysznic Blackberry & Avocado - ATTIS 🥑


Dzień dobry!image
Codzienna kąpiel może być wspaniałym rytuałem, który odpręża jednocześnie dodając sił. Dzięki róznym kosmetykom, możemy skutecznie umilać sobie ten czas fundując najróżniejsze konsystencje i zapachy naszej skórze. Dziś zapraszam na recenzję żelu pod prysznic Blackberry & Avocado od ATTIS, marki, która pojawia si ę tu po raz pierszy! :)

czerwca 01, 2026

Pure Beauty Box - GREEN GLOW 💚


Dzień dobry!image
Maj rozpoczął się zaskakująco. Jednego dnia nosiliśmy kurtkę zimową, drugiego zaś krótki rękawek. Taki skok zawsze oznacza choroby. I tym razem nie udało nam się tego ominąć. Na szczęście mieliśmy tylko lekkie przeziębienie. 1 Maja zorganizowaliśmy grilla na naszym podwórku. Przyjechała babcia Ula i babcia Miecia, a także ciocia Agnieszka i Sandra. Przygotowaliśmy dużo pysznego jedzenia. 3 Maja pojechaliśmy na pierwszy w tym roku festyn. Mówiąc festyn mam na myśli wszystkie imprezy organizowane w plenerze. Był to przyśpieszony dzień dziecka w ośrodku turystyki weekendowej w Przygórzu. Mimo, że było to tylko 25 km od nas nigdy tam nie byliśmy. Towarzyszyła nam niezastąpiona ciocia Agnieszka i Sandra. To była świetna impreza! Była piana party, darmowy dmuchaniec, wielki plac zabaw i przepiękna okolica, pełna jezior. Największym minusem było to, że na hamburgera i frytki czekałam dwie godziny. Największym plusem były nowe doświadczenia i umiejętności. W zeszłym roku Piotruś wchodził na dmuchańce i zaraz z nich schodził. Czasem poskakał na samej krawędzi. W tym roku wdrapał się na sam szczyt i zjechał! I znów, i znów, i znów! Był najmniejszy i gdy wdrapywał się po dmuchanych schodkach spowalniał całą dziecięcą kolejkę ale w niczym nie odstawał od swoich kolegów nawet tych znacznie starszych. Nawet nie chciał z dmuchańca zejść mimo, że był już okropnie zmęczony. Tego dnia wyjątkowo zasnął o 19:00 i spał do rana. Tydzień później znów wszyscy pojechaliśmy, tym razem na Festyn Rodzinny na Górze wszystkich świętych w Nowej Rudzie. Znów był dmuchaniec, z którego Piotrek nie chciał zejść. Musiałam wdrapać się, by wyciągnąć go za nogę. Staram się tłumaczyć mu, że nie można cały dzień skakać, ale przed nami jeszcze długa droga do kompromisu. Rozumiem go, bo wyrywam go z niesamowitej zabawy. Moim zadaniem, jako rodzica jest nauczyć dziecko umiaru i radzenia sobie z emocjami. Weszliśmy na wieżę widokową, zjedliśmy ciasto i pierogi a na koniec zwiedziliśmy sanktuarium. Tydzień później pogoda zrobiła nam psikusa i wróciła do czasów kwietnia. Jako, że w tym czasie nie było żadnych imprez wybraliśmy się w naszym zgranym zespole do dużej bawialni Bajkolandia w Nowej Rudzie. Dzieciaki się wyszalały a na koniec zamówiliśmy i zjedliśmy dwie pizze. Tydzień później razem pojechaliśmy na Dzień Matki i Dziecka w Ławicy. Było bardzo gorąco! Pogoda sprzyjała zabawie a była to najlepsza zabawa dla dzieci na jakiej byliśmy. Zorganizowana przez świetlicę. Nie było tłumów, więc dzieci mogły bawić się swobodnie. Był animator, duże bańki, duża maskotka myszki Minnie, wóz strażacki, do którego można było wejść, słodycze i napoje oraz dwa duże dmuchańce. Wszystko dla dzieci za darmo. Tak bardzo często wyglądają eventy na wsiach. Dużo i bezpłatnie. Spędziliśmy tam 4 godziny a na sam koniec odbyła się piana party. Tym razem nasze dzieci szalały w niej aż do mokrego. Na początku maja też mieli okazję się w niej bawić, jednak wtedy nie chcieli. Było naprawdę super! Pogoda stała się iście wakacyjna. Nadmuchaliśmy basen, który okazał się dziurawy, po czym kupiliśmy nowy basen. W środku tygodnia udało nam się spotkać z koleżanką z pracy Judytą i jej córką Mają. Nasze dzieci świetnie bawiły się na osiedlowym placu zabaw. Piotrek po raz pierwszy sam pokonywał most linowy. Zawsze miałam ręce w pogotowiu gdyby tak omskła mu się noga... nie mogłam uwierzyć w to jak moje dziecko tak szybko stało się samodzielne. Żaden plac zabaw nie jest mu straszny. Na każdym radzi sobie wyśmienicie. W ostatnią sobotę miesiąca Piotruś spędził czas sam na sam z tatą. Ja pojechałam do pracy a oni na festyn w Tłumaczowie. Za to w niedzielę znów spotkałam się z Sandrą i ciocią Agnieszką. Spędziłyśmy cudowny dzień dziecka. Najpierw rano na basenie, tego dnia organizowano tam wiele atrakcji ale niestety nie załapaliśmy się na kucyki i alpaki bo mieli opóźnienie a Piotruś chodzi spać o 12: 00. Za to nauczyliśmy się pływać w dmuchanych rękawkach. Początkowo Piotrek nie chciał ich założyć ale jak zobaczył, że Sandra i inne dzieci mają takie przekonał się i był to strzał w dziesiątkę. W brodziku stała mała zjeżdżalnia. Zjechał z niej chyba na wszystkie sposoby. Rękawki to świetna rzecz! Po południu pojechałyśmy do Kudowy Zdroju na festyn dla dzieci. Było chyba z 10 dmuchańców. Piotrek z Sandrą skakali na ośmiu. Dostali darmowe lody. Później poszliśmy na spacer do parku zdrojowego i przez promenadę. Zahaczyliśmy piękny drewniany plac zabaw oraz rynek. Na koniec znów zjedliśmy lody i wróciliśmy wieczorem do domu. Uwielbiam maj. To miesiąc pełen zabaw, festynów i lodów. W tym roku Piotrek jadł je po raz pierwszy. Nigdy nie zapomnę jego radosnych oczu i uśmiechniętej buzi. Czerwcu, czekamy na ciebie! Obyś był tak szalony jak maj ❤️

maja 23, 2026

Recenzja - Rich Color Nail Lacquer trwały lakier do paznokci ~ GOLDEN ROSE

 
Dzień dobry!image
Wiosna i lato to czas, kiedy nasze paznokcie zamieniają się w małe, kolorowe dzieła sztuki. Bez względu na to czy używamy hybrydy czy robimy tradycyjne paznokcie, chcemy by wyglądały ładnie i estetycznie. Pomóc temu może dobry lakier do paznokci. W dzisiejszym wpisie zapraszam na recenzję Rich Color Nail Lacquer trwały lakier do paznokci od GOLDEN ROSE.