Dzień dobry!
Luty zaczęliśmy lekkim przeziębieniem. Na szczęście skończyło się tylko na katarze. Spędzając swój wolny czas w domu, zaczęłam rozmyślać nad tym, ile moje dziecko już potrafi i jak szybko rozwija się i poznaje świat. Zdaję sobie sprawę, że przestaje być bobasem. Piotruś mówi coraz więcej, na tę chwilę potrafimy się już doskonale porozumiewać. Czasem muszę się wsłuchać w jego słowa, ale już wiem, co do mnie mówi. Świetnie naśladuje, potrafi sam się zająć, dużo pomaga w domu, uroczo tańczy... tak naprawdę każda chwila jest warta tego, by o niej wspomnieć. Wiadomo, jak każda relacja rodzic – dziecko mamy trudniejsze sytuacje. Jednak jestem w kilku grupach dla mam na Facebooku i wydaje mi się, że mój Piotruś to wyjątkowo grzeczne dziecko. Jestem z niego ogromnie, ogromnie dumna. Luty minął nam szybko. Byliśmy u Agnieszki i Sandry. Byliśmy też na zajęciach z logosensoryki w sali zabaw w Kłodzku, w której byliśmy po raz pierwszy. Piotruś bawił się świetnie. Pod koniec miesiąca miałam tydzień urlopu, więc mogłam zająć się wszystkimi papierowymi sprawami, jakie miałam do ogarnięcia w tym zapisanie Piotrusia do przedszkola. Tak... to już ten czas. Dzieci rosną zdecydowanie za szybko. Możliwość doświadczenia tego, poczucia jak to jest być rodzicem i obserwacji jak zmienia się, uczy się i dorasta nasze dziecko, jest bezcenna. Najlepsze chwile mojego życia.





