listopada 02, 2026

Październik 2026

 

 Dzień dobry!image 
Początek października to wyjątkowo piękny czas. Chodź rano i wieczorem czuć było na skórze przybyłą jesień, to w południe nadal można było poczuć się jak na wakacjach. Październik to miesiąc moich urodzin i w zasadzie tylko ten fakt sprawia, że go lubię. Poza tym kojarzy mi się z zimnem, pluchą i szarością i nieuniknionym przybyciem zimy. Jednak w tym roku bardzo długo dał mi cieszyć się tym, co jesień ma w sobie najlepszego. Zapraszam na wpis co wydarzyło się w tym miesiącu u naszej rodzinki ❤️


1. Praca Piotrusia, którą wykonał w przedszkolu. 
2. Wioska dyniowa w Kłodzku. 
3. Wodospad w naszej wsi na rzece Nysa.
4. Jesienny wodospad 🍁
5. Moje październikowe paznokcie. 
6. W drodze do pracy.

Zaraz na początku miesiąca wybraliśmy się do Agnieszki i Sandry. Po przedszkolu zabrałam Piotrusia do samochodu i pojechaliśmy na miasto. Tam spotkaliśmy się z dziewczynami i poszliśmy na stadion, gdzie znajduje się plac zabaw. Po zabawie zrobiliśmy sobie spacer po Kłodzku a Agnieszka zabrała mnie w miejsca, w których nigdy wcześniej nie byłam. Odkryłam swoje miasto na nowo. Nie wiedziałam, że ma tyle cudownych ścieżek i pięknych miejsc. Dzięki temu mogłam zaplanować kolejny nasz przyjazd. W pierwszy weekend miesiąca pojechałam razem z Piotrusiem i babcią Piotrusia do dyniowego miasteczka, które po raz trzeci otworzyło się w naszym mieście. W zeszłym roku też byliśmy i wspaniale się bawiliśmy. W tym roku było więcej atrakcji i zupełnie inna sceneria. Zrobiliśmy dużo pięknych zdjęć i spędziliśmy miło czas. Piotrusiowi najbardziej spodobała się piaskownica wypełniona ziarenkami kukurydzy. Z minusów zjadłam tam najgorszą babeczkę jaką jadłam w życiu. To tylko utrzymuje mnie w przekonaniu, że zawsze warto mieć ze sobą swój prowiant 👍 


1. Na basenie z Sandrą i Agnieszką. 
2. Plac zabaw koło przedszkola. 
3. Podczas obserwowania pociągów. 
4. Tunel, nad którym jeżdżą pociągi. Bardzo lubiane miejsce Piotrusia. 
5. Spacer nad rzeką w Kłodzku. 
6. W drodze do skateparku.

Pewnego dnia Piotruś, gdy bawił się, spojrzał na mnie i na Rafała i zaczął śpiewać piosenkę o przedszkolaku, którą nauczył się w przedszkolu. Stanęliśmy jak wryci wsłuchując się w nie do końca wyraźne jeszcze słowa. Gdy poprosiłam go o powtórzenie zaśpiewał ją jeszcze raz a ja to nagrałam. To pierwsze takie wydarzenie. Może drobiazg ale dla mnie jest oznaką mocnego rozwoju mojego dziecka. W następny weekend, a dokładniej w niedzielę, wybraliśmy się razem z Agnieszką i Sandrą na basen do miasta. Bardzo lubimy tam jeździć i staramy się bywać tam co dwa tygodnie. Mają świetny brodzik z małą zjeżdżalnią i rwącą rzekę. Po zabawie w wodzie i po wykopaniu, zasiadamy w kąciku zabaw. Wykładamy na stół wszystkie możliwe przekąski i jedząc w międzyczasie suszymy włosy. Po południu wybrałam się z Piotrusiem na długi spacer. Odwiedziliśmy nasz skromny plac zabaw, stacje pociągów i rzekę. Pogoda niestety zaczęła dawać się we znaki, więc nasze spacery siłą rzeczy stawały się krótsze a i wiele dni spędziliśmy w domu. Od poniedziałku 12 października zaczęłam urlop. Pojechaliśmy z Piotrusiem do przedszkola samochodem. Przywieźliśmy prezenty na Dzień Dziewczynki, które skomponowałam i popakowałam. Zaraz po tym pojechałam do Agnieszki na kawę. Potem przyjechała Dorota i razem poszłyśmy do lumpeksu i w tour de 5 zł. Kupiłam naprawdę wiele fajnych drobiazgów. Na koniec razem odwiedziliśmy Biedronkę, Pepco, Action i Tedi. Po południu odebrałam Piotrusia rowerkiem i razem poszliśmy na spacer. Pogoda była całkiem sympatyczna więc miło spacerowaliśmy prawie do 16:00. We wtorek po południu pojechaliśmy do Agnieszki i Sandry. Wzięliśmy ze sobą jeździk – motor i kask czyli ulubiony zestaw Piotrusia. Niedaleko Agnieszki jest skatepark. Świetnie spędziliśmy tam czas przy okazji oglądając pociągi bo naprzeciwko jest stacja PKP. Pociągi to największa miłość Piotrusia. Wspólnie zastanawiamy się czy aby nie zostanie maszynistą 😁 w środę rano poszłam z Piotrusiem do przedszkola i uroczyście w imieniu wszystkich rodziców z grupy Biedronek, złożyłam życzenia i wręczyłam prezenty nauczycielom a po południu dla odmiany Agnieszka i Sandra przyjechały do nas. Bawiliśmy się razem w domu, oglądaliśmy małe kotki, które już zaczęły otwierać oczy i zrobiliśmy gofry.


1. Rzucanie kamyczków nad jeziorem. 
2. Oto ja 😋
3. Motylek, którego udało nam się zaobserwować nad jeziorem. 
4. Motylek, który w drodze powrotnej za spaceru przesiedział na Piotrusiowej ręce z dobrych 5 minut! 
6. Praca Piotrusia z przedszkola. 
7. Spacer nad jezioro. Chodzimy tam często, bo na naszej wsi nie ma innych miejsc. 

19 października przyjechał do naszej wioski obraz Marii z Jezusem, który wędruje w październiku po parafiach diecezji świdnickiej. Nie mogliśmy go obejrzeć, bo byłam po południu w pracy. Następnego dnia rano poszłam z Piotrusiem na spacer do kościoła. Obejrzeliśmy obraz a Piotrek wybrał magnez z Matką Boską i Jezusem jako pamiątkę tej niezwykłej chwili. W chwili, kiedy coś wyjątkowego działo się w naszej wsi i my byliśmy w tej chwili obecni. W środę rano pojechałam do Kłodzka przejść się z Agnieszką do naszego ulubionego lupa i sklepu po 5 zł (tylko się tak nazywa, tak naprawdę wszystko w nim jest po 3,99). Tenże wyjątkowy sklep jest moim ulubionym sklepem z drobiazgami. Niestety, dowiedziałam się, że funkcjonować będzie tylko do końca roku. Jest mi bardzo przykro, że fantastyczne, tanie sklepy zamykają się. Myślę, że jest to spowodowane konkurencją ciągle otwieranych nowych galerii handlowych. Dużo prościej jest pojechać w jedno miejsce gdzie znajdziemy mnóstwo sklepów zamiast pospacerować po mieście w poszukiwaniu promocji prawda? 25 października obchodziłam 31 urodziny. Mąż mnie zaskoczył i z rana, razem z moimi rodzicami, wszedł do domu z kwiatami i tortem w akompaniamencie "100 lat". Dmuchałam świeczki razem z Piotrusiem. On po prostu kocha urodziny. Nawet nie muszą być jego. Chciałby urodziny codziennie ☺️ tego samego dnia pojechaliśmy ja, Piotruś i babcia na festyn charytatywny do Koszyna. Niestety pogoda nie dopisała. Byliśmy tam krótko. Największą atrakcją dla Piotrusia był samochód sportowy, który kręcił bączki na skrzyżowaniu. Widział coś takiego po raz pierwszy. Gdy wróciliśmy do domu zaczął swoimi autkami wykonywać podobne popisy. Tak szybko się uczy! Następnego dnia pojechaliśmy z Piotrusiem na badanie krwi. Było to nasze pierwsze badanie. Poszło sprawnie, ale nie chciałabym tego powtarzać. Po badaniu pojechaliśmy na duże śniadanie do Macheli. Piotruś uwielbia, gdy razem spędzamy czas zwłaszcza w towarzystwie jedzenia. Kolejnego dnia po przedszkolu zabrałam Piotrusia na plac zabaw do Kłodzka. Martwiłam się wizją tego, że może być to ostatni ciepły i słoneczny dzień w tym roku. Następnego dnia już padało więc razem z Piotrusiem wybrałam się do galerii. W jej środku jest mały plac zabaw, na którym spędzamy czas. Niestety, pogoda zaczęła uniemożliwiać nam dłuższe wyjścia. Gdy zimno i plucha to nawet nie wiadomo gdzie wyjść. Rozpoczyna się sezon sali zabaw ❤️ tam jest zawsze ciepło i dzieci świetnie się bawią. Wiele z takich miejsc prowadzi również różne aktywności i zajęcia dla dzieci. Znów będziemy korzystać na maksa z tego co mamy w pobliżu. 


1. Kaczuszki na jeziorze. 
2. Wieś przystrojona z okazji przybycia obrazu. 
3. Adoracja w kościele. 
5. Jeden z naszych małych kotków. 
6. Torciki i bukiet kwiatów. 
7. Oto ja 30+ 😁

30 października Piotruś został pasowany na przedszkolaka. To była piękna uroczystość, na której miałam wielki zaszczyt być. Piotruś początkowo czuł tremę lub nie wiedział, co się dzieje, bo targały nim ogromne emocje jednak chwilę później bawił się już i tańczył odgrywając wspaniałe przedstawienie. Jestem z niego naprawdę dumna. Z tego, jak świetnie sobie daje radę. Z tego, jakim jest zaradnym i mądrym dzieckiem. Jest najmłodszy w przedszkolu a wcale nie odstaje od innych dzieci. Powiem więcej, w niektórych aspektach nawet przewyższa starszaków ze swojej grupy. To moja cudowna Biedroneczka. Po przedszkolu pojechaliśmy na świetlicę do Podtynia. Dostaliśmy zaproszenie na Halloween party, które organizowała znajoma nam świetlicowa, która kiedyś była w świetlicową w naszej wsi. To był bal przebierańców pełen zorganizowanych zabaw, była animatorka, dobrej muzyki, słodkości i efektów specjalnych w postaci świateł i sztucznego dymu. Piotruś był przebrany za wikinga. Bawiliśmy się wspaniale a na koniec dostał samochodzik, który pokochał i przez cały wieczór przytulał. Być może, tak jak mama, będzie kochał Halloween. Dla mnie każdy dzień jest wart tego by go świętować i celebrować. I z tym was zostawię. Świętujcie i cieszcie się z każdego dnia. Niech listopad, mimo że to dość ponury miesiąc, będzie piękny i radosny.



Na dziś to wszystko. Dziękuję Ci za przeczytanie mojego wpisu. Skomentuj, udostępnij lub poleć, by pomóc mi się rozwinąć. Dziękuję za każdą pozostawioną obserwację! Zapraszam ponownie, już niedługo nowy post ♥
W międzyczasie zapraszam na moją stronę na FB - https://www.facebook.com/share/1Gpibk4dJV/ 

1 komentarz:

  1. Un mese di ottobre ricco di tanti momenti piacevolissimi, per te e la tua famiglia: che bello!
    Buon novembre e auguri in ritardo per il tuo compleanno.
    sinforosa

    OdpowiedzUsuń